Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego oznacza, iż użytkownik akceptuje stosowanie plików cookies dostosowanych do indywidualnych preferencji użytkownika i pomagających przeprowadzić statystykę wizyt na stronie.

Mentions légales et conditions générales d'utilisation

All for Joomla All for Webmasters

Sidebar

Languages

Strona główna

assi

Studnia

 

 

« Wódka szalenie szkodzi niemowlętom. »

Trzystronicowa Studnia ukazała się po raz pierwszy w warszawskim dzienniku Kurier Poranny w 1935 roku.
Opowiadanie zostało wznowione dopiero w 1973 roku, cztery lata po śmierci Gombrowicza, w tomie Varia wydanym przez Instytut Literacki Jerzego Giedroycia.

JPG - 12.1 ko
Niemowlę z jego fizjologicznością nie pasowało do eleganckegoi świata dandysów lat 30.


Studnia, krótka satyra na mieszczańskie ojcostwo, które doprowadza do dzieciobójstwa, jest literacką wariacją na temat «dziewicy z dzieckiem».

JPG - 19.1 ko
Słynna warszawska cukiernia i kawiarnia Blikle istnieje od 1896 roku. W latach 30. był jednym z symboli elegancji stolicy.


Nazwisko bohatera «Bikle» kojarzy się z jedną z najsłynniejszych, najszykowniejszych kawiarni warszawskich: café Blikle przy Krakowskim Przedmieściu.
Gombrowicz szydzi w tym opowiadaniu z atmosfery jaką mieszczańskie i snobistyczne kręgi otaczały noworodka, nie pasującego do ówczesnego świata mężczyzn, których ojcostwo nie tolerowało niemowlęcej fizjologii.



W tekście nie ma mowy o żadnej studni. Jest to bez wątpienia aluzja do dzieciobójstwa, które zwyczajowo miały popełniać dziewczyny ze wsi pozbywając się niechcianego dziecka wrzucając go do studni.



Fragment:
― Dziecko mi się urodziło..
― Ha, ha, ha! krzyknęły panny, ― dziecko urodził! dziecko urodził!
― Kłamstwo! ― wrzasnął ― to nie ja urodziłem, to moja żona urodziła!
― Ha, ha, ha! ― ryknęły panny ― żona dziecko urodziła!
― Milczcie! ― huknął ― to nie żona urodziła, to żonie się urodziło!
― Ha, ha, ha! ― wyły panny, tarzają się i pokładając się ― żonie dziecko się urodziło! Bikle z dzieckiem, ha, ha, ha! Bikle- z dzieckiem ―! i ze śmiechu pękły wszystkie jak jeden mąż.